Po pandemiczne muzyczne rozmyślenia
Dzisiejszy post będzie poświęcony tym na czym zakończył się stary blog, a do tego czasu ktory mamy na początku tego roku. Czyli obejmujący 2 pandemiczne lata. I co u mnie się działo, kulturalnie mówiąc :) Zabierzcie do długiej lektury czytania popcorn i wraz z memowym Michaelem Jacksonem zasiądźcie na dłuższym moment :)
fot.rytmy.pl
Tym oto plakatem który wstawiłam wyżej reklamowały.. a raczej nagłaśniały sprawę instytucje kulturalne i branże zajmujące się muzyką.
Pandemia owszem, wszyscy to wiemy i przeżyliśmy( mam nadzieję hehe #czarnyhumordziendobry) skopała tyłki wszystkim branżom gospodarczym, czego do tej pory odczuwamy skutki. Jednak zastanawiający był fakt że pod koniec wirusowego szaleństwa to właśnie branża muzyczna dosyć mocno i długo pozostawała bez pieniędzy ze względu na brak możliwości ominięcia chorych przepisów. Choć wiadomo, ludzi się wszystkich na wydarzeniu nie upilnuje. Będzie kazało wejść z maseczką ale w trakcie koncertu emocje i inne przeżycia spowodują jej .. opadnięcie ? MAGICZNE zniknięcie ?
Wielu polskich artystów dołączyło do tej akcji Dawid Podsiadło, Ania Dąbrowska, Mela Koteluk, Organek czy Daria Zawiałow. Od marca 2020 przestali istnieć. Mogli jedynie działać w sieci i robić koncerty online w których czasem uczestniczyłam. Za ktore można było wpłacić cegiełkę.
Możliwości obcowania z muzyką na żywo. Brakowało mi bardzo. To jakby odciąć dopływ świeżego powietrza do głowy które jest nam niezbędne by żyć.
Brakowało mi tłumu, ścisku, zapachu nawet potu, alkoholu i papierosów. Czyli wszystkiego co mnie wkurza w koncertowaniu. Nawet przytulających się do siebie par 😆
Czas więc na krótkie podsumowanie co udało mi się zobaczyć podczas tych 24 miesięcy. W ogarnięciu tematu pomoże mi mój organizer do biletów oraz dział eventy na fb :)
1. 29.03.2020 --> przełożony na 3.09.2020.
Pablopavo i Naprawdę Duży Zespół. Był to mój 1 koncert "ludzików". I być może nie ostatni :) zagrali w warszawskim klubie Palladium. Bilety były mega tanie bo 65 zł. Był już maseczkowy. Wspominam go bardzo dobrze. Uwielbiam teksty Pablopavo. Uwielbiam Go jako osobowość, dosyć ironiczną. 8/10
2. 16.04.2020 --> przełożony na 27.06.2021
Kwiat Jabłoni. Zespół który również 1 raz na żywo widziałam. Kwiat Jabłoni to zdecydowanie ten rodzaj muzyki który łapie za serce. Swoimi tekstami poruszającymi społecznościowe tematy jak i cudowną melodyjnością głosu Kasi Sienkiewicz . Miał zagrać w klubie, jednak ostatecznie przenieśli go na Błonia Narodowego. Gdzie również mieliśmy maseczki i była szczepionkowa weryfikacja. Mocne 7/10.
3. 4.12.2020.
Julia Pietrucha - koncert również miałam przełożony. Jednak wydarzenie zostało całkiem skasowane .. zupełnie nie wiem dlaczego. A bilet został..jak również pieniądze u ... kogoś ..
... potem było długoooo długooo nic :(
aż wszystko pomału ruszało. Po roku i paru miesiącach.
4. 4.10.2021
Hurts na Torwarze. Koncert który miał promować nowy album Faith, nie doszedł do skutku. Z przyczyn myślę że głównie osobistych i zdrowia artystów został odłożony na nieokreślony termin. A Aga jak to Aga, mistrz ogaru, dopiero po roku skapnęła się że w sumie to hajsu zwrotnego za bilet nie dostała. Jednak udało się wszystko drogą mailową odkręcić.
Mam jednak nadzieję, że chłopaki jednak jeszcze wrócą na muzyczną drogę. Byłam na ich wielu koncertach. Napisali sporo hitów. A polska publiczność ich bardzo lubi. Jednak jest w tym trochę prawdy u mnie że jak coś się długo nie widzi, np tego zespołu na żywo to to wszystko zamiera. Traci swój urok.
5. 3.10.2021
Tego dnia na Torwarze miał miejsce koncert Muzyki Filmowej i Epickiej. Visual Concert.
Idea koncertu jest taka że przy cudownej symfonicznej muzyce na żywo, możemy również cieszyć nasze oczy przepięknymi widokami z całego świata. Jak to Aga. Zarezerwowała sobie miejsce w 1 rzędzie aby móc czerpać jak najwięcej. I tak było. Istne 10/10. Na szczęście koncerty Visual są w całej Polsce i są to imprezy cykliczne i z czasem ulepszane o nowe widoki na telebimie. Więc to mój nie pierwszy i nie ostatni raz na pewno.
6. 4.03.2022
Witamy w 2022 roku! Roku gdzie wszystko co przekładane sprzed 2 lat - w końcu może się ziścić i dojść do skutku. Choć na ten koncert nie musiałam czekać bo przekładany nie był to było to moje mini marzenie. Zobaczyć swój 1 z ulubionych rockowych zespołów, nastoletniego życia młodej Agi.
Koncert zespołu IRA miał miejsce w klubie stodoła. Wrażenia niesamowite. Usłyszeć na żywo piosenki które od zawsze lubiło sie ze stacji rozgłośni radiowych. Których teksty mają dla mnie ogromne znaczenie i towarzyszyły w dobrych ale głównie smutnych momentach życia. A Pan Gadowski. Im starszy tym fajniejszy. Głos oczywiście ten sam :3
7. 26.04.2022.
Tego dnia, trochę na spontanie ze względu na upodobania muzyczne mojego partnera. Wybraliśmy sie na koncert Kasi Kowalskiej.
Nie powiem żeby to było moje marzenie. Po prostu, lubiłam Jej teksty, muzyka też jest fajna, ale wiadomo bez szaleństw.
Kasia za to przyciąga swoją osobowością i tym jak piękną jest kobietą.
Kompletnie nie żałuję że się wybrałam. Z kilku powodów - mogłam zobaczyć na żywo że Kasia to nie jest artystka która wg stereotypów, tylko smęci, smuci i pisze rozżalone życiowe teksty. Dobra. Życiowe one są, ale aranżacje na żywo mogą zupełnie zmienić ich odbiór. Kolejny powód to miejsce. Była to Kuźnia Kulturalna w Warszawie. Mała klitka, która powoduje że bliżej artystów już się być nie da. Była jak na wyciągnięcie dłoni. Ubiór Kasi, mimika, Jej czarny humor i zagadywanie do publiczności było wprost cudowne. Odkryłam nawet jedną nową piosenkę którą polubiłam bo na żywo brzmi niesamowicie. Ma delikatny rockowy pazur.
No i nie sposób nie wspomnieć, że mój partner przeżył swój 1 prawdziwy koncert. Dosyć ciekawe to było doświadczenie. Tłumaczyć jak to wszystko wygląda. Jak się zachowywać, co może się zdarzyć itd. To nasz pierwszy i nie ostatni. Następny, już w tym miesiącu!
8. 30.04.2022
Franz Ferdinand. Mieli występować docelowo w Hali Expo, ale chyba z przyczyn...wojennych ? Zagrali jednak w Stodole. Dokładnie nie pamiętam. Ale pamiętam cudowną atmosferę.
Wykrzyczałam się , wyskakałam. Czułam na nim że ponownie odżyłam. Że bardzo tego potrzebowałam i bardzo się stęskniłam za tymi zwariowanymi przystojnymi Szkotami.
Na wydarzeniu tym również nie byłam sama, bo prawie towarzyszyła mi koleżanka moja koncertowa z Łodzi. Nie miałyśmy możliwości złapania się w trakcie i po z przyczyn głównie moich. Gdzie lenistwo i późne stawienie się przed koncertem nie pozwoliło nam skakać koło siebie :D
To z pewnością nie 1 i nie ostatni koncert Franzów u nas. Polacy ich kochają i mam nadzieję że z wzajemnością :)
9. 8.06.2022
Przepiękny pogodny, letni wieczór. I ONA. Księżniczka ówczesnej polskiej muzyki i sceny rozrywkowej.
"Czas już na zimowy sen, potem śpiewać będzie lżej". Taki slogan był na bilecie koncertowym od Sanah.
Koncert z powodów wojennych musiał zostać przełożony na inny termin. Stąd ta wzmianka o zimie bo chyba w kwietniu miał się odbyć. A hala torwar służyła wówczas uchodźcom. Od czasu rozpoczęcia wojny, chyba nie bylo koncertu na którym byłam by artyści ani słowem nie odezwali się co do sytuacji za naszą wschodnią granicą. Z jednej strony to dobrze. Ale z drugiej, nieco już irytujące.
Przechodząc już do Sanah. Był to koncert magiczny. Był to spektakl dla wszystkich zmysłów ( zapachowych również, ponieważ publiczność Sanah to głównie kobiety:)) Cieszę się że miałam możliwość ujrzenia na scenie wraz z Sanah kilku polskich artystów. W tym cudnego Artura Rojka na którego ogromnie liczyłam. To co działo się na scenie nie sposób opisać. Trzeba oj przeżyć :) Bo to ten sam fenomen artysty co Podsiadło. Ile by nie grał- wyprzedawać koncerty będzie nadal.
Z początku nie przepadałam za nią. Nie rozumiałam Jej fenomenu. I kiedy przy 1 singlu robiła filmik w mojej firmie promujący go i jego podpisywanie(winyli), podśmiechujki z niej robiłam. Nie wierzyłam w Jej sukces.
Teraz? Jestem dumna że mogłam być na Jej koncercie. Uwielbiam jej słodkość, dziewczęcość i cukierkowość. Jestem dumna że mamy tak piękną osobowościowo i artystycznie duszę na scenie naszej muzycznej i dumna że posiadam Jej dwie plyty w domu :)
10. 2.07.2022
Tego dnia Kraków był zdecydowanie stolicą Polski muzyki filmowej. I epickiej oczywiście. Występ dał zespół Two Steps From Hell. Ikona wśród twórców muzyki do przeróżnych kultowych produkcji jak - Harry Potter, Star Trek , Mroczny Rycerz, Avatar, Zmierzch czy Opowieści z Narnii.
Głównym dowodzącym zespołu artystów jest Thomas Bergersen, norweski kompozytor. Prócz tego że jest przystojny, posiada niesamowite poczucie humoru i magię którą przekazuje swoim współpracownikom na scenie. Klasyka połączona z humorem i rozrywką.
Jadąc na ten koncert miałam podwójną ekscytację. Jako "staruszka koncertowa" potrzebują już noclegu po koncercie jeżeli odbywa się on w innym mieście niż moje, a przyznaję, rzadko to bywa :D
Podwójna ekscytacja wynikała ogólnie z podróży do Krakowa, gdzie miałam w planach na drugi dzień zwiedzić słynne Muzeum Lotnictwa Polskiego. Co było pięknym doświadczeniem i dla spottera wręcz obowiązkowym!
Zespół i ten koncert przeszedł moje najśmielsze oczekiwania. Bardzo długo zastanawiałam się skąd ja wynajdę pieniądze na ich.. bo było .. no nie tanio. 380 zł wraz z przesyłką już. Jednak wiem już dziś że obojętnie gdzie się nie pojawią w kraju - muszę się wybrać. Bo jest to doświadczenie ponad mistyczne dla mnie :D Zespół który wielokrotnie maltretowałam w swoich głośnikach. Który poznałam dzięki muzyce towarzyszącej do pokazów lotniczych, nagle mogę usłyszeć i zobaczyć na żywo. To chyba jedyny też zespół który po długim czasie.. jeszcze bedę odtwarzać sobie moje nagrania na telefonie i mieć łzy oczach w oczach że mogłam tam być.
Jedyne czego żałuję, to to żę nie wyszłam w trakcie i bez kolejki np albumu sobie nie kupiłam. Był drogi.. ale nie mogłam się rozdwoić. Albo słuchanie albo kupno albumu.. eh. A w necie dostać ich po ludzkiej cenie..to jest nieosiągalne ( chyba już mam zyczenie na prezent gwiazdkowy :P )
11. 17.07. 2020 --> przełożony 17.07.2022
2 letnie oczekiwanie na zespół Rammstein wiązało się przede wszystkim z pandemią. Doprowadzanie do irytacji fanów skutkowało wyśmiewaniem licznymi memami w społecznościach polskich grup fanowskich. Jednak warto było czekać. W burzowy i deszczowy wieczór odbył się jednego z najbardziej ulubionych moich zespołów. W słuchaniu i oglądaniu i skakaniu towarzyszyła mi koncertowa koleżanka która przybyła i pomogła nam zdobyć dumny..bardzo bliski rząd pod sceną. Chyba na żadnym ich koncercie tak blisko nie byłam. Chyba w ogóle na żadnej arenie tak blisko nie byłam o.O
Nowy album Zeit był poprzedzony premierą w cudownym pomyśle zespołu.. aby zorganizować go przedpremierowo jako pokaz w kinie. Wraz z innymi mniej lub bardziej znanymi fanami mogliśmy się cieszyć w ciemnym kinie tym albumem ktory oceniam na 9/10. Na prawdę. Niemieccy wojownicy nie zawiedli. Deszcz przez 70% koncertu również miał swój urok. Kapok dosyć cienki, ale zabrałam ze sobą, bardzo się przydał. Nie przemokłam do suchej nitki. Choć pod koniec to już wszystko było mi jedno :) Mam tę przyjemność, że będę mogła uczestniczyć w ich następnym koncercie który będzie mieć miejsce również letnią porą w przyszłym roku na ziemi śląskiej :)
12. 24.07.2020 --> przełożony na 25.07.2022.
Kolejny koncert który został przesunięty o 2 lata. W pracy dziwili się że skąd mam tyle pieniędzy na tak duże gwiazdy, ale ciężko było wytłumaczyć że w sumie to prawie za darmo miałam w tym roku bo nic nie płaciłam ;D Kolejny artysta którego nie żałuję że zobaczyłam, również za niemałą kwotę.
Sting, bo o nim mowa to 70letni Brytyjczyk występujący od ponad 30 lat na scenie cieszący się zawsze dobrą renomą i publicznością. Supportujący go Jego syn Joe Sumner, który jest tak podobny do niego że jakby skórę zdjęto, pokazał że niedaleko pada jabłko od jabłoni. Zaprezentował własne utwory jak i wspólnie wystąpił w jednej ze swoich piosenek z ojcem. Chociaż raz chciałam go zobaczyć. I udało się :))
fot.thetimes.
Stingiem mogę zakończyć swoje po pandemiczne rozważania. To były wymagające 2 lata. Wiele się zadziało, wiele się zmieniło. Jednak pozostaje jedno ważne przesłanie - że bez muzyki trudno funkcjonować, oby nigdy już nie zdarzyła się tak straszna rzecz jak wirus która całkiem zawali świat artystów, którzy głownie wyrażają myśli i zdanie poprzez muzykę.
Jutro natomiast, zapraszam Was na moją recenzję wczorajszego koncertu The Libertines :)
A żegnam się z Wami utworem jak już wcześniej wspomniałam, który bardzo polubiłam :) Tutaj wersja z Top Of The Top Festiwal.
Przypominam że można filmiki odtwarzać tu na blogu. Nie przeniesie Was do innej strony.
xx


Komentarze
Prześlij komentarz